Kandydaci do polskiego atomu
Popularność energetyki atomowej na świecie konsekwentnie rośnie. Mimo kryzysu plany inwestycyjne wciąż mają się dobrze. A co dzieje się z atomem w Polsce?
Globalna recesja poważnie skomplikowała realizację projektów jądrowych. Brak wystarczających środków wprawdzie nieznacznie odsuwa w czasie posunięcia inwestycyjne, jednak konsolidacja na światowych rynkach wykonawców i producentów komponentów skutecznie ma temu przeciwdziałać, ułatwiając pozyskanie finansowania i realizację przedsięwzięć.
Jednak chodzi nie tylko o wysoki koszt początkowy inwestycji. Równie poważnym argumentem, dla którego firmy podejmują współpracę jest brak doświadczenia, umiejętności czy wreszcie uprawnień w tym zakresie. A zapotrzebowane na tego rodzaju działalność jest ogromne. Z szacunków Cire.pl wynika, że w chwili obecnej rozpatrywanych jest ponad 250 projektów atomowych. Te w większości przypadków mają spore szanse na realizację. Traktowane są bowiem jako inwestycje priorytetowe, a przy tym długofalowe. Nie zdarza się więc, by rezygnowano z nich.
- Jak dotąd, tylko jeden projekt w tym sektorze na poziomie globalnym został przerwany z uwagi na kryzys finansowy – przyznaje Maciej Jeziorski, analityk sektora energetycznego globalnej firmy doradczej Frost & Sullivan.
W Polsce również nie ma mowy o zaniechaniu przedsięwzięć jądrowych. Trwa rozpatrywanie lokalizacji pod planowane dwie elektrownie atomowe. Te mają powstać do 2020 roku. Ostatnio coraz częściej wymienia się Klempicz i Konin w północno-zachodniej Polsce. Dziennik sugeruje, że za taką lokalizacją elektrowni optuje pochodzący z Wielkopolski wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld.
Może się jednak zdarzyć, że w wyścigu po atom wygrają inne miejscowości. Szanse mają bowiem także Żarnowiec w województwie pomorskim i Nowe Czarnowo w woj. zachodniopomorskim. Tu ciekawostkę stanowi fakt, że Żarnowiec wcale nie jest najlepszym kandydatem. Analizując lokalizacje, ministerstwo gospodarki typuje ostatnio raczej miejscowości, w których działają już elektrownie węglowe. Miałoby to zaoszczędzić czasu i środków na budowę nowej infrastruktury przesyłowej. Rozpatrując pod tym kątem wymienione miejscowości, faktycznie najgorzej wypada właśnie Żarnowiec. Najlepiej zaś Konin,który posiada kopalnię węgla brunatnego i zasilaną nim własną elektrownię. Na razie jednak nic nie jest jeszcze przesądzone, swoją szansę na rozwój ma więc również Nowe Czarnowo z elektrownią Dolna Odra, które jak przyznaje w rozmowie z Dziennikiem Zbigniew Kamieński, dyrektor departamentu Energetyki Jądrowej w ministerstwie gospodarki, będzie głównym rywalem Konina.
O wyborze lokalizacji pod polskie siłownie mówi się już dość długo. Pora podjąć w końcu jakąś decyzję. Ta przecież stanowi dopiero początek dla długoletnich projektów. Ich realizacja już i tak przeciągnie się w czasie, z powodu kłopotów w dostępie do poszczególnych urządzeń i komponentów dla elektrowni nowej generacji. Te pochodzą na ogół od międzynarodowych dostawców oraz podmiotów związanych z przemysłem atomowym, które już dziś pracują z maksymalną wydajnością.
Jednak chodzi nie tylko o wysoki koszt początkowy inwestycji. Równie poważnym argumentem, dla którego firmy podejmują współpracę jest brak doświadczenia, umiejętności czy wreszcie uprawnień w tym zakresie. A zapotrzebowane na tego rodzaju działalność jest ogromne. Z szacunków Cire.pl wynika, że w chwili obecnej rozpatrywanych jest ponad 250 projektów atomowych. Te w większości przypadków mają spore szanse na realizację. Traktowane są bowiem jako inwestycje priorytetowe, a przy tym długofalowe. Nie zdarza się więc, by rezygnowano z nich.
- Jak dotąd, tylko jeden projekt w tym sektorze na poziomie globalnym został przerwany z uwagi na kryzys finansowy – przyznaje Maciej Jeziorski, analityk sektora energetycznego globalnej firmy doradczej Frost & Sullivan.
W Polsce również nie ma mowy o zaniechaniu przedsięwzięć jądrowych. Trwa rozpatrywanie lokalizacji pod planowane dwie elektrownie atomowe. Te mają powstać do 2020 roku. Ostatnio coraz częściej wymienia się Klempicz i Konin w północno-zachodniej Polsce. Dziennik sugeruje, że za taką lokalizacją elektrowni optuje pochodzący z Wielkopolski wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld.
Może się jednak zdarzyć, że w wyścigu po atom wygrają inne miejscowości. Szanse mają bowiem także Żarnowiec w województwie pomorskim i Nowe Czarnowo w woj. zachodniopomorskim. Tu ciekawostkę stanowi fakt, że Żarnowiec wcale nie jest najlepszym kandydatem. Analizując lokalizacje, ministerstwo gospodarki typuje ostatnio raczej miejscowości, w których działają już elektrownie węglowe. Miałoby to zaoszczędzić czasu i środków na budowę nowej infrastruktury przesyłowej. Rozpatrując pod tym kątem wymienione miejscowości, faktycznie najgorzej wypada właśnie Żarnowiec. Najlepiej zaś Konin,który posiada kopalnię węgla brunatnego i zasilaną nim własną elektrownię. Na razie jednak nic nie jest jeszcze przesądzone, swoją szansę na rozwój ma więc również Nowe Czarnowo z elektrownią Dolna Odra, które jak przyznaje w rozmowie z Dziennikiem Zbigniew Kamieński, dyrektor departamentu Energetyki Jądrowej w ministerstwie gospodarki, będzie głównym rywalem Konina.
O wyborze lokalizacji pod polskie siłownie mówi się już dość długo. Pora podjąć w końcu jakąś decyzję. Ta przecież stanowi dopiero początek dla długoletnich projektów. Ich realizacja już i tak przeciągnie się w czasie, z powodu kłopotów w dostępie do poszczególnych urządzeń i komponentów dla elektrowni nowej generacji. Te pochodzą na ogół od międzynarodowych dostawców oraz podmiotów związanych z przemysłem atomowym, które już dziś pracują z maksymalną wydajnością.
(bpawlak), 13-05-2009
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



